BIPP Training Course - Fashion
30/04/2008 22:52 Robert [bio]Ostatnie dwa tygodnie to dla mnie niesamowita dawka wiedzy z fotografii. Podczas pobytu w Polsce wziąłem udział w warsztatach Aktu (wkrótce o nich napiszę) a w ostatni poniedziałek wybrałem się do Harrogate, Yourkshire na warsztaty fotografii mody organizowane przez British Institute of Professional Photography.
Prowadzącym był Steve Howdle specjalizujący się w fotografii włosów i urody kobiet :). Może się on poszczyć sesjami fotograficznymi dla największych firm z tej branży w UK.
Głównym tematem warsztatów było oświetlenie w studio. Steve rozpoczął od najprostszego ustawienia, jedna lampa z parasolką, a następnie dodawał po kolei lampy z różnymi nakładkami. Dodatkowo pokazał jakie światło daje Octa Light oraz jak można ograniczać/zwiększać ilość światła przy użyciu paneli czarnych lub białych.
Muszę przyznać, że sporo schematów, które Steve przerabiał już gdzieś widziałem i nie były one dla mnie wielką nowością. Ale po raz pierwszy miałem okazję zrobić zdjęcie z takim ustawieniem i to było dla mnie oświeceniem :).
Po tych warsztatach poprzeczkę podniosłem jeżeli chodzi o moje prace i mam nadzieję, że uda mi się zrobić podobne zdjęcia bez wykorzystania sprzętu jaki mieliśmy do dyspozycji na warsztatach.
Pod koniec warsztatów udało mi się mieć modelkę tylko dla siebie na chwilkę i poniżej możecie zobaczyć tego rezultat. Dodatkowe dwa zdjęcia znajdziecie na flickr. Wszystkie zdjęcia, które zobaczycie zostały oświetlone pojedynczą lampą z octa light.

Kolejnym niesamowitym doświadczeniem była praca z profesjonalną modelką. Pamiętam jak Wojtek wspominał kiedyś jak ważne to jest, ale nigdy nie zdawałem sobie z tego sprawy. Do dzisiaj, teraz będzie ciężko pracować z osobami, które chcą zostać modelkami/modelami. No cóż to zupełnie jak praca ze mną wanna be photographer :)
Good Bye PlusNet
27/04/2008 21:44 Robert [bio]Trochę czasu zajęło mi rozmyślanie o mojej przyszłości w Plusnecie, w szczególności podczas końcówki poprzedniego roku, kiedy to wyciśnięto z nas wszystko. Mimo wszystko po dołączeniu w styczniu do Remote Development Team miałem nadzieję, że sprawy będą miały się lepiej, że już nie będę musiał pracować z paskudnym kodem (nie to że bym się do tego nie przyłożył) i że jedynym zmartwieniem będzie zrozumienie plusnetowego frameworka. Na dodatek mój menadżer powiedział mi, że czas postarać się o pozycję Seniora, w czym też miały pomóc mi ustalone cele na najbliższy kwartał.
No i tak po 3 miesiącach pracy w zespole, do którego wielu developerów chciałoby dołączyć, powiedziałem dość. W tym okresie jedyne czego się nauczyłem to jak być większym rasistą i że zlecanie projektów do Indii wcale nie jest dobrym rozwiązaniem nawet gdy ma się problemy ze znalezieniem programistów w Sheffield.
Przez 3 miesiące moje obowiązki ograniczyły się do robienia przeglądu kodu (który nadawał się tylko do skasowania a ja jeszcze musiałem tłumaczyć hindusom, że to co przysyłają to nawet nie można nazwać kodem PHP) oraz naprawiania P-jedynek. Tak challenging obowiązków w swojej karierze jeszcze nie miałem. Nawet nie wyobrażacie sobie jak trudno było mi nie usnąć jeszcze przed lunchem patrząc na to jak rozwiązania prostych problemy można skutecznie skomplikować. O jakiejkolwiek pracy popołudniu nie było już mowy, no chyba że zaliczymy do niej szlifowanie wymowy fuck, bollocks, wankers, bo teraz jestem w tym bardzo dobry.
Tak więc w marcu wziąłem się i stwierdziłem, że tak dalej się nie da. Tym bardziej, że moja menadżer powiedziała mi w prost, że takie obowiązki będę wykonywał przynajmniej do końca kwietnia, a cała sprawa z pozycją seniora to generalnie wielka ściema
No i tuż przed Wielkanocą wylądowałam na interview, a od piątku nie jestem już pracownikiem PlusNetu. Wszystkim pozostałym życzę powodzenia, a uwierzcie mi przyda im się bardzo, gdyż BV2 dobiega końca.
We wtorek, pełen nadziei i oczekiwań, zaczynam pracę jako Senior Web Developer w Games-Masters.com. Myślę, że w krotce podzielę się moim wrażeniami z Wami.
Photoshoot
27/04/2008 10:33 Robert [bio]Tuż przed wyjazdem do Polskie zdąrzyłem jeszcze zrobić sesję zdjęciową w studio. Była to moja pierwsza sesja zdjęciowa, gdy samemu znalazłem się w studio. Uważam ją za bardzo udaną, ale oczywiście nie obyło się bez problemów. Studio zlokalizowane jest w jakichś starych magazynach, na przedmieściach Rotherham. Dzień przed rozmawiałem z Wojtkiem o pożyczeniu GPS ale jakoś tak wszystko wyszło, że nie miałem czasu aby go odebrać. No i oczywiście pobłądziłem, przez 30 minut szukaliśmy dojazdu :) Ogólnie byliśmy spóźnieni prawie 40 minut, a samo studio wynająłem tylko na dwie godziny. Na szczęście właściciel wykazał zrozumienie i przesunął nam czas wynajmu o 30 minut.
Na flickr wrzuciłem 3, moim zdaniem najlepsze, zdjęcia z sesji.

PS.
Powoli nadrabiam zaległości, więc już wkrótce napiszę co działo się na warsztatach u Wacka i może wrzucę jakieś zdjęcia.
Coś na dobry początek pochmurnej niedzieli
27/04/2008 10:10 Robert [bio]Dzisiaj znalazłem poniższy filmik na jednej z grup dyskusyjnych. Utwory tego bandu rozbawiły mnie do łez :) Gorąco polecam, tym bardziej, że u nas jest strasznie pochmurno i krople deszczu rozbijają się o szybę w pokoju.
A tutaj znajdziecie wszystkie ich utwory.
Długo oczekiwane spotkania
25/04/2008 15:30 Robert [bio]Tak jak pisałem wczoraj nasz wyjazd do Polski poświęcony był organizacji wesela. Z założenia miałem zostać 7 dni u Magdy w domu i do Bełchatowa wcale nie zaglądać. No ale 7 dni w jednym miejscu to dla mnie za dożo. Przez głowę przeleciała wspaniała myśl i szybka wiadomość od Smyka potwierdziła moje plany. Wtedy już tylko oznajmiłem Madzi, ze jadę odwiedzić starego przyjaciela czy jej się to podoba czy nie. No i oczywiście się jej nie spodobało i swojego nasłuchać się musiałem. Kolejnym celem było przekonanie Damiana, ze firma jak kocha to poczeka i on jedzie również do Poznania. Z tym na szczęście nie było problemu i tuz przed wylotem do Polski dogadałem się z nim, ze wspólnie pojedziemy z Bełchatowa.
Po załatwieniu wszystkich spraw w Kazimierzy zabrałem się z rodzicami do domy, była to okazja do krótkiej wymiany zdań i szybkiego wypicia piwka z braciszkiem. A w poniedziałek około południa ruszyliśmy z Damianem do Poznania. Tradycyjnie już podobne wizyty kończą się w rynku na piwku. I tak było tym razem. Musze przyznać, ze ceny piwka i obiadku na Poznańskim rynku trochę mnie przeraziły, ale widać, ze dawno nie bylem w Polsce bo podobno takie ceny teraz to teraz norma. Po pysznym obiadku był czas na doładowanie jak za starych dobrych czasów, wycieczka pod nocny i powrót do domku, dalej pisać już nie muszę :), wystarczy wspomnieć ze wyrka zawlokłem swoje zwłoki ok 4 nad ranem.
Następnego południa spotkałem się z kuzynem i jego rodzinka a później dołączyła do nas jego siostra. Byla to dla mnie bardzo przyjemna wizyta gdyż z Arkiem i Karolina nie widziałem się 8 lat. Po tej wizycie kuzynowi muszę pogratulować bardzo pięknej partnerki i prześlicznego synka. Po powrocie do Smyka tego samego wieczora z duma czekała mnie szklaneczka szkockiej :) której nie potrafiłem odmówić.
Niestety takie wizyty mijają strasznie szybko i w środę przyszedł czas powrotu do Bełchatowa.
Panowie dziękuje wam wszystkim za sympatyczne spotkanie. Podczas drogi powrotnej dotarło do mniej jak bardzo brakuje mi rozmów z wami przy flaszce. Musimy to nadrobić :) Mam nadzieje ze już w sierpniu.
Pierwsze kroki ku nowej drodze życia
24/04/2008 12:42 Robert [bio]Na reszcie długo oczekiwane wakacje. Kilka dni w Polsce (od 11 do 21) pozwoliło mi tak zmęczyć organizm aż było to przyjemne.
Wyjazd ten przeznaczony został na organizacje spraw związanych z naszym weselem. No i muszę przyznać, ze jestem pozytywnie zaskoczony jak dużo Madzia załatwiła. Okazuje się, ze mi pozostało załatwić wódkę (co by dobrze wszystkim było), jakiś transport dla rodzinki (wesoły autobus) i fotografa.
Tym razem lecieliśmy do Katowic, jedyny minus to fakt ze w Polsce byliśmy o 1 w nocy a w domku u Magdy ok 4 nad ranem. W sobotę dołączyli do nas moi rodzice. Po bardzo obfitym i smacznym obiedzie pojechaliśmy na oględziny sali weselnej :). No, wielkiej rewelacji to ona na mnie nie zrobiła, ale właściciel ma w planach jej remont w najbliższych kilku miesiącach, a obok niej stawia już druga sale. Wiec jest to dość optymistyczny znak. Teraz rozumiem dlaczego dekoratorzy sal maja obecnie takie powodzenie, bez niego się nie obejdzie.
Mimo wszystko zdecydowaliśmy się na ta sale, gdyż jako jedyna w okolicy oferuje ona miejsca 'hotelowe' dla gości, a jest to dla nas dość spory problem. Po spotkaniu z właścicielem i dogadaniu szczegółów wręczyliśmy mu zaliczkę i z listy ToDo odhaczyliśmy pierwsza rzecz. Kiedy ja dzielnie walczyłem w Poznaniu i Jaroszówce Madzia odhaczała kolejne, i tak oto przed wylotem do Anglii dowiedziałem się ze mamy załatwionych muzyków, kamerzystę i księdza :). Sprytna mam kobitkę, chyba jej bardzo na tym zależy :)
Śnieżna niedziela
06/04/2008 11:08 Madzia [wiadomości]Kwiecień plecień co przeplata...tak tak..u nas spadł śnieg, który oświeca słoneczko, tak więc mamy zwariowaną pogodę.
W najbliższy piątek lecimy do Polski, z czego przeogromnie się cieszę, zobaczę rodziców, pieska, zjem dobre jedzonko i potańczę na polskim weselu (idę do kuzyna). Robercik też jedzie do Kazimierzy, ale nie na długo, bo wybiera się też do Poznania, gdzie spotka się z Damianem i Smykiem, aż się boję pomyśleć co się tam będzie działo:) Po powrocie nie nabędzie się długo u mnie w domku, bo na weekend jedzie na warsztaty fotograficzne, a ja na wesele. Znowu się zapowiada bardzo "pracowity" pobyt w Polsce, mam mnóstwo załatwień, wizyt u lekarzy i nie tylko, a to tylko tydzień:)
W poprzedni czwartek razem ze znajomymi wybraliśmy się na ściankę wspinaczkową, co ogromnie mi się spodobało i myślę, że znaleźliśmy sobie z Robercikiem nowe hobby. Jedyną moją obawą była wysokość, ale jak się człowiek wspina coraz coraz wyżej i jest juz u góry to nie myśli o tym. Nie będę skromna, ale poszło mi bardzo dobrze:) Jedyny problem miałam ze zjechaniem w dół, ale później było ok. Największy ubaw mieliśmy kiedy Robert się wspinał a ja go asekurowałam i przy jego zjeździe w dół, ja szłam do góry:) wygladało to komicznie, dlatego następnym razem musimy użyc worek wypełniony piaskiem, żeby wyrównać wagi:) Przez następne kilka dni bolały mnie ramiona, bo momentami, jak brakowało mi uchwytu, to przenosiłam całe ciało tylko przy pomocy rąk, co może było sprytne wtedy, ale musiałam za to zapłacić bólem mięśni:) Bardzo nam się ścianaka spodobała, wybieramy się znowu w czwartek i oczywiście musimy kupic swoje buty wspinaczkowe.
Szkocja
30/03/2008 20:58 Madzia [wiadomości]Tak jak Robert już napisał, spędziliśmy święta wielkanocne Szkocji. Muszę przyznać, że miejsce jest po prostu prze prze śliczne. Widoki, góry, skarpy, wodospady...i cała reszta, warta grzechu:)
Wyjazd bardzo się udał. Pojechaliśmy z bardzo sympatyczną parą- Gosią i Patrykiem, który troszkę mi dokuczał, ja nie pozostawałam mu dłużna, dzięki czemu Robercik i Gosia mieli wielki ubaw:)
Nawet pogoda dopisała, oczywiście było chłodno, momentami nawet bardzo, ale najważniejsze, że nie padało. Nocleg mieliśmy w ślicznym domku rodzinnym, nad samym jeziorem, które z jednej strony było otoczone górami, więc możecie sobie wyobrazić jak było pięknie. Wszystkie dni spędziliśmy bardzo aktywnie, nie marnowaliśmy czasu. Drugiego dnia mieliśmy kilkugodzinna wspinaczkę na górę Ben Nevis, niestety ze względu na śnieg i brak sprzętu nie weszliśmy na sam szczyt, ale i tak byliśmy bardzo zadowoleni, szczególnie ja, bo uwielbiam górskie wędrówki (z naszej czwórki doszłam pierwsza pod szczyt:) Widzieliśmy jeszcze wiele pięknych miejsc, próbowaliśmy tradycyjnego szkockiego przysmaku o nazwie Hagis, który okazał się kaszanką z serem:) Byliśmy bardzo
zaskoczeni, ale i rozbawieni:) Muszę przyznać, że jedzonko mają pyszne, chociaż bardzo kaloryczne, szczególnie śniadania:)
Po powrocie do domku, pełni energii i zapału, stwierdziliśmy że musimy trochę się zaopatrzyć w nowy sprzęt do wędrówek i nie tylko...kurtki, buty, itd, bo obydwoje bardzo lubimy tak aktywną formę wypoczynku....
Wakacje
27/03/2008 19:05 Robert [bio]W końcu udało nam się wybrać na nasze pierwsze prawdziwe wakacje. Celem podróży była Szkocja. Ludzie jak was tam jeszcze nie było to musicie odwiedzić to miejsce jak najszybciej. Wszystko jest po prostu piękne, nawet jedzenie lepiej smakuje i dziewczyny są dużo piękniejsze niż w samej Angli.
Juz niedługo wrzucę gdzieś zdjęcia oraz napisze troszkę więcej, bo teraz jestem wykończony robota.
Szybka krotka foto sesja
14/03/2008 14:22 Robert [bio]W ostatni weekend miałem kolejna okazje do doszlifowania moich umiejętności fotograficznych. Tym razem tematem była moda męska. Cos mi z tego wyszło, ale muszę przyznać, ze większość zdjęć była zrobiona w mocnym słońcu i efekt nie jest taki jakiego oczekiwałem. Wyciągnięty wniosek - patrz gdzie ustawiasz modela, bo zawsze znajdziesz lepsze miejsce :)

