Śnieżna niedziela
Kwiecień plecień co przeplata...tak tak..u nas spadł śnieg, który oświeca słoneczko, tak więc mamy zwariowaną pogodę.
W najbliższy piątek lecimy do Polski, z czego przeogromnie się cieszę, zobaczę rodziców, pieska, zjem dobre jedzonko i potańczę na polskim weselu (idę do kuzyna). Robercik też jedzie do Kazimierzy, ale nie na długo, bo wybiera się też do Poznania, gdzie spotka się z Damianem i Smykiem, aż się boję pomyśleć co się tam będzie działo:) Po powrocie nie nabędzie się długo u mnie w domku, bo na weekend jedzie na warsztaty fotograficzne, a ja na wesele. Znowu się zapowiada bardzo "pracowity" pobyt w Polsce, mam mnóstwo załatwień, wizyt u lekarzy i nie tylko, a to tylko tydzień:)
W poprzedni czwartek razem ze znajomymi wybraliśmy się na ściankę wspinaczkową, co ogromnie mi się spodobało i myślę, że znaleźliśmy sobie z Robercikiem nowe hobby. Jedyną moją obawą była wysokość, ale jak się człowiek wspina coraz coraz wyżej i jest juz u góry to nie myśli o tym. Nie będę skromna, ale poszło mi bardzo dobrze:) Jedyny problem miałam ze zjechaniem w dół, ale później było ok. Największy ubaw mieliśmy kiedy Robert się wspinał a ja go asekurowałam i przy jego zjeździe w dół, ja szłam do góry:) wygladało to komicznie, dlatego następnym razem musimy użyc worek wypełniony piaskiem, żeby wyrównać wagi:) Przez następne kilka dni bolały mnie ramiona, bo momentami, jak brakowało mi uchwytu, to przenosiłam całe ciało tylko przy pomocy rąk, co może było sprytne wtedy, ale musiałam za to zapłacić bólem mięśni:) Bardzo nam się ścianaka spodobała, wybieramy się znowu w czwartek i oczywiście musimy kupic swoje buty wspinaczkowe.
Damian Gałka
Wspinaczka super sprawa, choć mnie zawsze bardziej kręciły zjazdy na linie.
Już nie mogę się doczekać Waszego przyjazdu. Spotkanie w Poznaniu będzie raczej spokojne (przynajmniej nie tak jak planowałem na początku), chociażby dlatego, że będę kierowcą. Druga sprawa to fakt, iż właśnie walczę z przeziębieniem, aby wykurować się i nabrać sił do tego czasu.
